| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
CZYTUJĘ, ZAGLĄDAM DO
INNE TAKIE TAM...
SE POSZLI
piątek, 10 września 2004
No widzisz -kolejny kłopot. Wirus żołądkowy, bunt w więzieniu, przeziębienie. Naprawdę Lowry. Nie byłam nigdy pod wulkanem, ale tak to sobie wyobrażam.
bliskość? Tak bardzo za nią tęsknimy, a kiedy trafiamy na szansę wejścia w blizszą relację -  kapitulujemy, uciekamy, udajemy, że to nie to. Zastanawialiście się dlaczego? Nie mówię tylko o związkach damsko-męskich.
Strach przed zranieniem, rozczarowaniem?
Wygodna skorupa, która chroni przed światem nagle zaczyna być więzieniem. Na wolności nie umiesz już żyć. Pradoks?
Mam "ciekawość ludzi"- to taka przypadłość zmuszająca do nieprzechodzenia obojętnie. Owszem - nie wszystkie inwestycje są trafione, ale zdarzają się perły. Takie znajomości, które zostają, trwają pomimo lub wbrew. Często niełatwe. Dla obu stron. Obarczone bagażem doświadczeń, blizn, przeświadczenia, że już nie warto.
Ale warto. Zawsze.
czwartek, 09 września 2004

jestem dramatycznym mieszczuchem.Uwielbiam wieczornie oświetlone ulice, światła samochodów. Złapałam się na tym,ze wynajduję sobie preteksty do wyjechania "na miasto".

Zapach miasta... No wiem-smród spalin i asfaltu...,ale- choć czasem znienawidzony, wraca do mnie jak zapachy dzieciństwa - pastowanych podłóg, placka drożdżowego, pomarańczy, które już teraz tak nie pachną.

Nie jestem Ericą Jong, żeby było jasne. Strach jednak tkwi w każdym z nas, a latanie wiąże się dla mnie z oderwaniem się od schematów.Niełatwym. Ale miło byłoby polatać... Trzymamy się jednak kurczowo utartych fraz, wyświechtanych banałów, nieważnych słów...ze strachu przed lataniem.

Te zapiski rodzą się na poboczu rozmów, jakie prowadzę od lat z jednym sympatycznym Panem.Nie wszystkie jednak nadają się wprost dla dla niego.

Postanowiłam je zapisywać. Tu i teraz.

1 ... 156 , 157 , 158 , 159