| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
CZYTUJĘ, ZAGLĄDAM DO
INNE TAKIE TAM...
SE POSZLI
poniedziałek, 27 września 2004

Zakręcona problemami komunikacyjnymi bardzo zaniedbałam bloxa. Jeśli gdzieś jeszcze traficie w kinach film „Lost in translation” – serdecznie polecam. To też z cyklu ... komunikacyjnego.

Bo jakżesz trudno się nam porozumiewać naprawdę. Na ogół - w duchu tęskniąc za PRAWDZIWYM KONTAKTEM - wymieniamy informacje. Nie mówię o klasycznym już konflikcie pomiędzy damskim i męskim pojmowaniem i nazywaniem  świata. Każda z pań ma pewnie takie doświadczenia i każdemu z panów trafiło się też horrendalne nieporozumienie z kobietą. Pół biedy, gdy wspomóc się możemy wzrokiem, słuchem – zobaczyć i usłyszeć co i jak do nas mówią. Ile dzieje się między nami w płaszczyźnie niewerbalnej.... dobrego i złego. Jeden grymas potrafi zepsuć cały dzień. Jedno zimne spojrzenie uniemożliwić całkowicie porozumienie, a uśmiech - zmienić zupełnie sens z pozoru neutralnej  wypowiedzi.

Są jednak takie kontakty w których skazani jesteśmy na rząd zgrabnych literek, uporządkowanych i skrojonych akuratnie. Jak rozpoznać uczucia, emocje? Jak zrozumieć co kryją?  Jak pokonać nieufność i strach przed nadinterpretacjami? Przez odległość skazani na pomyłki i zaniechania nadal  każde słowo oglądamy pod światło...

sobota, 11 września 2004

dzisiaj będzie o tych, którzy kultywują ugór, trwają na posterunkach, mając gdzieś obok wysunięte i tajne placówki. Nie ma ich ani tu ani tu.

Tak, wiem - to mężczyźni mają skłonność do nierozwikływania węzłów, obrosłych ranami. Tak zwanych dobrych domów, gdzie w kątach czai się smutek i obcość. Byłam kiedyś u moich znajomych, straszego już małżeństwa. Dopóki rozwiązywaliśmy wspólne kłopoty podatkowe- było nawet zabawnie. Schody zaczęły się, gdy pani domu zaproponowała kolację. Tak źle się dawno nie czułam. Chłód, nieme pretensje, żal za czymś co już jest przeszłością i kurczowe zatrzymywanie mnie na tej stypie. Dwoje kulturalnych ludzi, miłych i ciepłych - każde z osobna. Wstrząsające przeżycie.

piątek, 10 września 2004
No widzisz -kolejny kłopot. Wirus żołądkowy, bunt w więzieniu, przeziębienie. Naprawdę Lowry. Nie byłam nigdy pod wulkanem, ale tak to sobie wyobrażam.
bliskość? Tak bardzo za nią tęsknimy, a kiedy trafiamy na szansę wejścia w blizszą relację -  kapitulujemy, uciekamy, udajemy, że to nie to. Zastanawialiście się dlaczego? Nie mówię tylko o związkach damsko-męskich.
Strach przed zranieniem, rozczarowaniem?
Wygodna skorupa, która chroni przed światem nagle zaczyna być więzieniem. Na wolności nie umiesz już żyć. Pradoks?
Mam "ciekawość ludzi"- to taka przypadłość zmuszająca do nieprzechodzenia obojętnie. Owszem - nie wszystkie inwestycje są trafione, ale zdarzają się perły. Takie znajomości, które zostają, trwają pomimo lub wbrew. Często niełatwe. Dla obu stron. Obarczone bagażem doświadczeń, blizn, przeświadczenia, że już nie warto.
Ale warto. Zawsze.
czwartek, 09 września 2004

jestem dramatycznym mieszczuchem.Uwielbiam wieczornie oświetlone ulice, światła samochodów. Złapałam się na tym,ze wynajduję sobie preteksty do wyjechania "na miasto".

Zapach miasta... No wiem-smród spalin i asfaltu...,ale- choć czasem znienawidzony, wraca do mnie jak zapachy dzieciństwa - pastowanych podłóg, placka drożdżowego, pomarańczy, które już teraz tak nie pachną.

Nie jestem Ericą Jong, żeby było jasne. Strach jednak tkwi w każdym z nas, a latanie wiąże się dla mnie z oderwaniem się od schematów.Niełatwym. Ale miło byłoby polatać... Trzymamy się jednak kurczowo utartych fraz, wyświechtanych banałów, nieważnych słów...ze strachu przed lataniem.

Te zapiski rodzą się na poboczu rozmów, jakie prowadzę od lat z jednym sympatycznym Panem.Nie wszystkie jednak nadają się wprost dla dla niego.

Postanowiłam je zapisywać. Tu i teraz.

1 ... 156 , 157